środa, 30 października 2013

Rozdział 3

Spojrzałam tam gdzie uniósł się dźwięk , czyli na klamkę od drzwi. Wszedł mój kuzyn, a za nim osoba przez którą chciałam stracić swe ( już) piękne życie, nie na widzę go.
- Co on tu robi, nie na widzę go, wyjść- krzyczałam jak opętana, nie chciałam go widzieć,  tak był to Noah, mój były, anie nie mam zamiaru go więcej widzieć.
- Uspokój się Kat, przyszedł tu cię przeprosić, nie mogłem odmówić- ty razem powiedział mój kuzyn John, a zapomniałam Noah to jego najlepszy kumpel.
- Wynoś się z tond Noah i ty też John nie chce was widzieć, wyjdzie z tond- zaczęłam krzyczeć, aż do sali wparowała pielęgniarka i  kazała wszystkim wyjść. 

Znowu pojawiły się zmartwienia, znów o nim myślę, moje serce kraja się na tysiące kawałków, łzy same cisnęły mi się do oczu. Kiedy zobaczyłam go jak:

Spacerowanie po łące już mi się znudziło więc postanowiłam zadzwonić do mojego ukochanego, muszę z nim wykorzystać tę chwilę puki jesteśmy w rodzinnym miasteczku. Trzy sygnały nic, za czwartym odebrał:
- Sorka nie mogę rozmawiać Kat, muszę się uczyć pa- powiedział głos ze słuchawki.
- Pa- powiedziałam smutnym głosem.
No trudno musi się uczyć więc nie będę mu przeszkadzać.
Więc szłam dalej widziałam parę całującą się, zaraz zaraz to Joe i Noah. Podbiegłam do nich:
- Nie na widzę cię słyszysz- uderzyłam go w twarz.
- A ty suką będziesz gnić w piekle- powiedziałam jak do tych czas przyjaciółce i odbiegłam.

Na tym wspomnienie się kończy i teraz to łzy lecą już ciurkiem. Nie mogłam ich powstrzymać. Znów klamka się po ruszyła, a ja nie chciałam patrzeć kto wejdzie, ale i tak bym go nie zobaczyła, lecz jednak wytarłam łzy i ujrzałam sześć osób- tatę i ten zespół.
- Co ci się stało kochanie- pyta tata, jak zawsze troskliwy.
- Nic, znaczy nie ważne, po co ich tu przyprowadziłeś- powiedziałam nie musieli wiedzieć, że mi coś się stało- bez urazy Louis, Niall, Liam i Zayn- uśmiechnęłam się i spojrzałam wrogo na Hazzę.
- Przepraszam córciu mogę przyjść tylko na chwilę a teraz muszę lecieć- ale Harry z tobą zostanie i tak mu się nudziło na probie- teraz spojrzał na Harolda, który był już coraz bardziej czerwony.- pa
- pa- uśmiechnęłam się
- Możesz sobie iść wiesz- powiedziałam gdy już wyszli.
- Wiem, ale wolę zostać z Tobą- powiedział tak słodkim głosem Laura, kopnij ty go lepiej w zadek- płakałaś?
- Gówno cię to obchodzi idź do swojego idealnego świata i łataj po łączce, won- nie wiem co się ze mną dzieję zawsze byłam miłą osobą a teraz co?
- Spokojnie, nic ci nie zrobię- powiedział i usiadł przy mnie.
Szybko chwyciłam swoją torbę i wyjęłam proszek ( wiadomo jaki)
- Ty ćpasz- zapytał
- A co cię to masz idealne życie, nie musisz jeździć po świecie bo matka ci umarłą- powiedziałam i znowu łzy cisnęły mi się do oczu- czasami- powiedziałam już ciszej.
- Zostaw to świństwo- wyrwał mi mój spokój z rąk- nic o mnie nie wiesz nic- Krzykną.
- To mi coś łaskawie powiedz- krzyknęłam równie głośno jak on.
Usiadł na krzesełku obok łóżka szpitalnego, na którym leżałam ja.
- Myślisz, że ja mam idealne życie- zapytał- mylisz się mój ojciec gdy miałem 10 lat pił, dużo pił, pewnego dnia zaczął być moją mamę i ona nie wytrzymała, zaczęli się kłócić, a po chwili ojca już nie było w domu i nie ma i nigdy nie był.Byłem wtedy mały nic z tego nie rozumiałem, ale teraz wiem i nie mam z nim kontaktu, a jednak nie ćpam.
- Prze.. prze.. przepraszam- wykrztusiłam
Dalej już nic nie pamiętam pewnie nagadałam jakieś głupstwa i odeszłam w krainę snu.

Od autorki: mam nadzieje że miło się czytało a tu taki bonu sik bo lubię w to grać
http://www.stardoll.com/pl/

2 komentarze:

  1. Dużo błędów i ta czcionka mi trochę utrudnia czytanie xD Wiem, wiem heuheu. Ale pisz dalej. Na pewno z czasem będzie ich coraz mnie i zapraszam do mnie haha xD
    http://kochacnazawsze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń